Feng Shui,  Harmonia Przestrzeni

Przestrzeń, która niesie proces. Gabinet, sala, ciało i dusza

Są miejsca, do których wchodzi się i od razu czuje napięcie.
I są takie, w których ciało samo zwalnia oddech, zanim jeszcze zdążysz usiąść.

Nie chodzi o styl.
Nie chodzi o metraż.
Nie chodzi nawet o to, co dokładnie się w tej przestrzeni robi.

Chodzi o to, czy ta przestrzeń niesie proces, czy mu przeszkadza.

Bo kiedy pracujesz z drugim człowiekiem — jego ciałem, emocjami, historią, pamięcią — przestrzeń nigdy nie jest neutralna.

To nie tylko sala. To pole pracy

Gabinet terapeutyczny.
Gabinet masażu.
Studio jogi.
Sala warsztatowa.

Na poziomie funkcji różnią się bardzo.
Na poziomie energii — mają ze sobą więcej wspólnego, niż się wydaje.

Każda z tych przestrzeni:

  • przyjmuje cudzą historię,
  • przechowuje napięcia,
  • jest świadkiem procesu,
  • wpływa na to, jak głęboko ktoś może się otworzyć.

Dlatego nie wystarczy, żeby było „ładnie”.
Estetyka pomaga — ale sama w sobie nie niesie.

Kiedy przestrzeń nie wspiera pracy (choć na pierwszy rzut oka wszystko jest „w porządku”)

Czasem słyszysz:

„Klienci przychodzą, ale coś się nie domyka.”
„Ludzie nie wracają, choć praca jest dobra.”
„Po całym dniu jestem bardziej zmęczona niż powinnam.”

I bardzo często nie chodzi o metodę.
Nie chodzi o kompetencje.
Nie chodzi o Ciebie.

Chodzi o to, że przestrzeń nie trzyma procesu.

Może:

  • jest zbyt otwarta i „rozprasza”,
  • jest zbyt jasna, zbyt surowa, zbyt pobudzająca,
  • nie daje poczucia granic,
  • nie ma miejsca na wyciszenie po pracy,
  • niesie obce historie, przedmioty „z przypadku”, niezamknięte energie.

To są rzeczy niewidoczne w katalogach wnętrzarskich.
Ale ciało i układ nerwowy je czują.

Gabinet i sala jako kontener procesu

Dobra przestrzeń do pracy z człowiekiem działa jak kontener.

Nie przytłacza.
Nie zalewa.
Nie „ciągnie” w swoją stronę.

Pozwala:

  • rozluźnić ciało,
  • puścić kontrolę,
  • zejść głębiej,
  • wrócić do siebie bez lęku.

To dotyczy zarówno:

  • masażu,
  • terapii,
  • pracy z ruchem,
  • oddechem,
  • ustawieniami,
  • warsztatami grupowymi.

Forma się zmienia.
Zasada zostaje ta sama.

Studio jogi i sala warsztatowa — inne skale, ta sama odpowiedzialność

W przestrzeniach grupowych dochodzi jeszcze jedno: pole wspólne.

Źle zaprojektowana sala:

  • męczy szybciej, niż powinna,
  • rozprasza uwagę,
  • nie daje poczucia bezpieczeństwa,
  • utrudnia pracę prowadzącemu.

Dobra sala:

  • „niesie” grupę,
  • pozwala utrzymać obecność,
  • ułatwia wejście i wyjście z procesu,
  • nie zostawia chaosu po zakończeniu pracy.

To nie jest kwestia liczby poduszek czy koloru ścian.
To jest kwestia świadomego układu przestrzeni.

Piękno to za mało

Sypialnia może być piękna i nie dawać odpoczynku.
Gabinet może być stylowy i nie dawać poczucia bezpieczeństwa.
Sala może wyglądać „instagramowo” i sabotować pracę.

Przestrzeń:

  • ma Ci się podobać,
  • ma być spójna z Tobą,
  • ale to wciąż za mało, jeśli nie wspiera procesu.

Bo w pracy z człowiekiem nie sprzedajesz wnętrza.
Sprzedajesz doświadczenie bycia w nim.

Zanim zmienisz metodę — spójrz na miejsce

Zanim:

  • zmienisz ofertę,
  • zmienisz formę pracy,
  • zaczniesz szukać „czegoś więcej”,

zatrzymaj się na chwilę i zapytaj:

  • czy ta przestrzeń mnie wspiera?
  • czy mnie chroni?
  • czy daje mi oparcie w pracy z innymi?
  • czy po pracy mogę w niej wrócić do siebie?

Czasem jedna zmiana w przestrzeni robi więcej niż kolejny kurs.

Na koniec

Jeśli czujesz, że Twoja przestrzeń pracy bardziej Cię męczy niż wspiera,
być może warto przyjrzeć się jej spokojnie i uważnie — zanim zmienisz cokolwiek innego.

W swojej pracy łączę projektowanie wnętrz z uważnością na człowieka,
bo wiem, że bez tego nawet najpiękniejsza przestrzeń nie zacznie działać.